Czarny łabędź — czy stop-loss ochroni Cię przy szoku rynkowym?

Ostatnio zweryfikowano: · Weryfikacja kwartalna
Ostrzeżenie · YMYL Ten artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Handel na rynku Forex wiąże się z wysokim ryzykiem utraty kapitału — według ESMA 74–89% rachunków detalicznych traci pieniądze.

Piętnastego stycznia 2015 roku o godzinie 10:30 bank centralny Szwajcarii bez ostrzeżenia zniósł próg 1,20 na parze EUR/CHF. Frank w kilka minut umocnił się o około trzydzieści procent, a kurs przeskoczył setki pipsów bez ani jednej transakcji pomiędzy poziomami. Traderzy, którzy mieli ustawione stop-lossy „bezpiecznie" pięćdziesiąt pipsów od ceny, odkryli, że ich zlecenia zrealizowały się o wiele niżej, a niektórzy zostali z rachunkiem poniżej zera. To podręcznikowy czarny łabędź. Poniżej tłumaczę, czym on jest i czy stop-loss naprawdę Cię przed nim ochroni.

Czym właściwie jest czarny łabędź

Pojęcie czarnego łabędzia spopularyzował Nassim Nicholas Taleb w książce z 2007 roku. Opisuje nim zdarzenie o trzech cechach naraz: jest rzadkie i leży poza zakresem normalnych oczekiwań, niesie ze sobą ogromny wpływ, a po fakcie ludzki umysł dorabia mu wytłumaczenie, przez co wydaje się oczywiste i możliwe do przewidzenia. Nazwa pochodzi od europejskiego przekonania, że wszystkie łabędzie są białe — które runęło, gdy w Australii odkryto łabędzie czarne. Jedna obserwacja wystarczyła, by obalić regułę budowaną przez tysiąclecia.

Na rynku walutowym czarny łabędź to nie zwykła zła sesja ani spadek o dwa procent po gorszym odczycie inflacji. To ruch, którego modele ryzyka uznawały za praktycznie niemożliwy, a który mimo to się wydarzył. Ważne jest jedno rozróżnienie: czarny łabędź jest nieprzewidywalny co do momentu i kształtu, ale jego możliwość jest znana. Wiemy, że banki centralne potrafią zaskoczyć i że referenda bywają rozstrzygane wbrew sondażom. Nie wiemy tylko, kiedy i jak mocno. Dlatego cała sztuka nie polega na zgadywaniu daty, lecz na takim ułożeniu ryzyka, by przetrwać dzień, w którym niemożliwe staje się faktem.

Dlaczego zwykły stop-loss przeskakuje przez lukę

Tu kryje się najważniejsze, a zarazem najczęściej źle rozumiane zagadnienie. Zwykły stop-loss nie jest gwarancją ceny — jest gwarancją złożenia zlecenia. Kiedy rynek dotknie Twojego poziomu, stop zamienia się w zlecenie rynkowe, które ma być zrealizowane po pierwszej dostępnej cenie. W spokojnych warunkach pierwsza dostępna cena jest praktycznie identyczna z Twoim poziomem, więc różnica jest niezauważalna. Problem pojawia się, gdy cena tworzy lukę: przeskakuje z jednego poziomu na drugi, a pomiędzy nimi nie ma żadnych transakcji, na których system mógłby Twój stop wykonać.

W takim momencie zlecenie czeka na pierwszą realną cenę po drugiej stronie luki — i właśnie po niej się realizuje. Jeżeli ustawiłeś stop pięćdziesiąt pipsów od wejścia, a rynek otworzył się dwieście pipsów niżej, Twoja strata nie wyniesie pięćdziesiąt, lecz około dwustu pipsów. To zjawisko nazywa się poślizgiem, a w skrajnych przypadkach mówi się, że luka „przeskoczyła" stop. Mechanikę takiego przeskoku opisałem osobno w tekście o tym, czym jest luka cenowa i kiedy się pojawia. Wyjątkiem od tej reguły jest gwarantowany stop-loss, płatna usługa u części brokerów, w której to broker bierze na siebie ryzyko luki i zamyka pozycję dokładnie na Twojej cenie.

Cztery czarne łabędzie, które naprawdę się wydarzyły

Najlepszą lekcją są zdarzenia, które realnie zmiotły rachunki. Frank szwajcarski 15 stycznia 2015 roku jest pierwszym i najczęściej przywoływanym — zniesienie progu wywołało ruch tak gwałtowny, że część brokerów sama wpadła w kłopoty finansowe, a jeden z brytyjskich domów maklerskich trafił do likwidacji. Drugim jest noc referendum w sprawie Brexitu z czerwca 2016 roku, gdy funt w kilka godzin stracił kilkanaście procent wobec dolara, bo rynek wycenił wynik, którego sondaże nie przewidywały.

Trzecim szokiem był marzec 2020 roku i wybuch pandemii: gwałtowna ucieczka do dolara, błyskawiczne luki na otwarciach i chwilowe wyparowanie płynności nawet na największych parach. Czwartym, spoza rynku walutowego, była ujemna cena ropy WTI w kwietniu 2020 roku — kontrakt zszedł poniżej zera, co przez dekady uchodziło za matematycznie niemożliwe. Wspólny mianownik tych zdarzeń to nagłe zniknięcie płynności: w gwałtownym ruchu brakuje kupujących lub sprzedających po cenach pośrednich, więc kurs skacze. Raport Komitetu Rynków BIS o załamaniu funta w 2016 roku pokazuje, jak cienka płynność i mechaniczne wzmacniacze potrafią pogłębić taki ruch w kilkadziesiąt sekund.

„Czarny łabędź to zdarzenie o trzech cechach: rzadkości, ogromnym wpływie oraz pozornej przewidywalności — ale dopiero po fakcie, nigdy wcześniej." — Nassim Nicholas Taleb, The Black Swan: The Impact of the Highly Improbable, Random House, 2007.

Przykład hipotetyczny — jak luka zjada stop

Weźmy prosty rachunek, wyłącznie dla zilustrowania mechaniki. Załóżmy, że trader trzymał pozycję długą na EUR/CHF tuż przed zniesieniem progu, z dźwignią i wielkością pozycji typową dla rachunku detalicznego. Ustawił stop-loss pięćdziesiąt pipsów poniżej wejścia, w przekonaniu, że to jego maksymalna strata. W chwili decyzji banku centralnego kurs spadł o około dwa tysiące pipsów w ciągu kilku minut, praktycznie bez transakcji pomiędzy poziomami.

Stop-loss zadziałał — pozycja została zamknięta. Ale nie na minus pięćdziesiąt pipsów, tylko na pierwszej dostępnej cenie po luce, czyli setki, a w skrajnym wariancie ponad tysiąc pipsów niżej. Strata przekroczyła założenie wielokrotnie, a przy odpowiednio dużej pozycji mogła pochłonąć cały depozyt, a nawet więcej. Gdyby trader miał ochronę przed ujemnym saldem, na tym strata by się zatrzymała; gdyby jej nie miał, w 2015 roku zostałby z długiem wobec brokera. To jest właśnie różnica między „stop mnie ochronił" a „stop ograniczył stratę do poziomu, który sam ustawiłem". W szoku rynkowym prawdziwe jest tylko pierwsze.

Co naprawdę chroni rachunek przed ruiną

Skoro stopa nie da się w pełni zaufać przy luce, ciężar ochrony przenosi się na rzeczy, które kontrolujesz, zanim szok nadejdzie. Pierwsza i najważniejsza to wielkość pozycji. Jeśli ryzykujesz na pojedynczej transakcji ułamek kapitału, nawet kilkukrotne przekroczenie stopa przez lukę nie wymaże rachunku, lecz jedynie boleśnie go uszczupli. Druga to umiarkowana dźwignia — im jest niższa, tym większy ruch musi nastąpić, by depozyt zabezpieczający został wyczyszczony. Jak korzystać z dźwigni, nie zamieniając jej w mechanizm samozniszczenia, rozłożyłem na czynniki w artykule o bezpiecznym używaniu dźwigni.

Trzecia warstwa to unikanie nadmiernej koncentracji. Jeśli wszystkie Twoje pozycje są w gruncie rzeczy zakładem na jeden temat — na przykład na słabość franka albo na jeden bank centralny — to jeden szok uderza we wszystko naraz. Czwarta to świadome zamykanie lub zmniejszanie dużych pozycji przed znanymi punktami zapalnymi: decyzjami banków centralnych, referendami, wyborami. Nie znasz wyniku, ale znasz datę, więc możesz zawczasu zredukować ekspozycję. Wreszcie ochrona przed ujemnym saldem, obowiązkowa u brokerów detalicznych w Unii Europejskiej, stanowi ostatnią siatkę bezpieczeństwa — szerzej opisuję ją w tekście o ochronie przed ujemnym saldem, a skutki braku tej zabezpieczeń widać dobrze na przykładzie franka jako waluty bezpiecznej przystani. Tę samą logikę ograniczania zdarzeń ekstremalnych porządkuje także sekcja o ryzyku zdarzeń w kursie forex MyBank.pl.

Co zrobić, zanim rynek znów zrobi rzecz niemożliwą

  1. Policz, ile naprawdę ryzykujesz na największej otwartej pozycji. Otwórz platformę, weź swoją największą pozycję i wyobraź sobie lukę dziesięć razy większą niż Twój stop. Jeśli taki scenariusz zabiera więcej niż kilka procent kapitału, pozycja jest po prostu za duża i trzeba ją zmniejszyć, zanim zrobi to za Ciebie rynek.
  2. Sprawdź w regulaminie brokera, czy masz ochronę przed ujemnym saldem. U brokera detalicznego nadzorowanego w Unii Europejskiej jest ona obowiązkowa, ale jeśli handlujesz przez podmiot spoza UE, potwierdź to czarno na białym. To pięć minut lektury, które decyduje, czy najgorszy dzień skończy się na zerze, czy na długu.
  3. Zaznacz w kalendarzu najbliższe znane punkty zapalne. Wypisz daty decyzji głównych banków centralnych oraz wyborów i referendów w krajach Twoich par na najbliższe trzy miesiące. Przed każdym z tych dni świadomie zdecyduj, czy zmniejszasz pozycję, czy w ogóle wychodzisz z rynku na czas publikacji.
  4. Sprawdź u swojego brokera, czy oferuje gwarantowany stop-loss. Jeśli planujesz trzymać większą pozycję przez ryzykowne wydarzenie, porównaj koszt gwarantowanego stopa z potencjalną stratą wynikającą z luki. Dla pojedynczych, ważnych pozycji ta dodatkowa opłata bywa najtańszym ubezpieczeniem, jakie możesz kupić.
Jarosław Wasiński
O autorze

Jarosław Wasiński

Redaktor naczelny MyBank.pl · Analityk finansowy i rynkowy

Niezależny analityk i praktyk z ponad 20-letnim doświadczeniem w sektorze finansowym. Twórca i redaktor naczelny portalu MyBank.pl, działającego od 2004 roku. Analiza fundamentalna rynków walutowych i makroekonomicznych od 2007 roku.

Źródła i bibliografia

  1. Swiss National Bank Swiss National Bank discontinues minimum exchange rate and lowers interest rate to -0.75% · Komunikat banku centralnego Szwajcarii z 15 stycznia 2015 roku znoszący próg 1,20 na EUR/CHF — modelowy przykład czarnego łabędzia na rynku walutowym. www.snb.ch ↗
  2. European Securities and Markets Authority ESMA adopts final product intervention measures on CFDs and binary options · Decyzja ESMA wprowadzająca obowiązkową ochronę przed ujemnym saldem i limity dźwigni dla klientów detalicznych — realna tarcza, gdy stop-loss przeskakuje przez lukę. www.esma.europa.eu ↗
  3. Bank for International Settlements — Markets Committee The sterling “flash event” of 7 October 2016 · Raport Komitetu Rynków BIS analizujący nagłe załamanie funta i rolę cienkiej płynności oraz mechanicznych wzmacniaczy w gwałtownych ruchach kursu. www.bis.org ↗
  4. Random House The Black Swan: The Impact of the Highly Improbable · Książka Nassima Nicholasa Taleba z 2007 roku definiująca czarnego łabędzia przez trzy cechy: rzadkość, ogromny wpływ i pozorną przewidywalność dopiero po fakcie. www.penguinrandomhouse.com ↗

Najczęstsze pytania

Czy stop-loss zawsze zamknie moją pozycję na ustawionym poziomie?

Nie. Zwykły stop-loss to zlecenie, które po dotknięciu Twojego poziomu zamienia się w zlecenie rynkowe i jest realizowane po pierwszej dostępnej cenie. W normalnych warunkach ta cena jest bliska poziomowi stopa, więc różnica jest pomijalna. Przy gwałtownej luce cenowej, gdy notowania przeskakują z jednego poziomu na drugi bez transakcji pomiędzy nimi, system nie ma na czym zrealizować zlecenia na Twojej cenie. Stop wykona się dopiero na pierwszej cenie po drugiej stronie luki, czasem o setki pipsów gorszej. Pozycja zostanie zamknięta, ale poziom realizacji bywa dużo niżej, niż zakładałeś.

Czym różni się gwarantowany stop-loss od zwykłego?

Gwarantowany stop-loss (GSL) to płatna usługa oferowana przez niektórych brokerów, w której broker zobowiązuje się zamknąć pozycję dokładnie na Twoim poziomie, nawet jeśli rynek przeskoczy go luką. Różnica wobec zwykłego stopa jest fundamentalna: zwykły stop gwarantuje samo zamknięcie, gwarantowany gwarantuje cenę. Za tę pewność płaci się dodatkową, niewielką opłatą lub szerszym spreadem, zwykle pobieraną tylko wtedy, gdy zlecenie GSL faktycznie się aktywuje. Dla pozycji trzymanych przez ryzykowne wydarzenia, takie jak decyzje banków centralnych czy referenda, gwarantowany stop bywa jedynym sposobem na twarde ograniczenie straty z góry.

Czy ochrona przed ujemnym saldem chroni mnie przed czarnym łabędziem?

Częściowo. Ochrona przed ujemnym saldem, obowiązkowa u brokerów detalicznych nadzorowanych przez ESMA od 2018 roku, gwarantuje, że nie wyjdziesz z rachunku z długiem wobec brokera, nawet jeśli luka cenowa zniszczy Twoją pozycję. To realna tarcza, której zabrakło wielu klientom w styczniu 2015 roku, gdy próbowano ściągać od nich debet przekraczający depozyt. Ochrona ma jednak granicę: zabezpiecza tylko przed stratą większą niż saldo rachunku. Cały wpłacony kapitał nadal możesz stracić w kilka minut. Nie chroni więc przed stratą jako taką, lecz wyłącznie przed jej rozlaniem się poza pieniądze, które masz na koncie.

Skoro nie da się przewidzieć czarnego łabędzia, po co w ogóle planować ryzyko?

Bo planowanie ryzyka nie polega na przewidywaniu zdarzenia, tylko na ograniczaniu jego skutków. Nie wiesz, kiedy i skąd przyjdzie szok, ale możesz z góry zdecydować, ile kapitału jest narażone w jednym momencie. Mała pozycja, niska dźwignia i brak nadmiernej koncentracji w jednej walucie sprawiają, że nawet skrajny ruch nie wymazuje rachunku, a jedynie boleśnie go uszczupla. To różnica między traderem, który po szoku zaczyna od nowa z resztą kapitału, a tym, który kończy z zerem. Cały sens zarządzania ryzykiem zdarzeń to przeżyć dzień, w którym rynek robi rzecz uznawaną wcześniej za niemożliwą.

Pogłębij temat · pełny przewodnik