Czy forex to hazard? Spojrzenie matematyczne

Ostatnio zweryfikowano: · Weryfikacja kwartalna
Ostrzeżenie · YMYL Ten artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Handel na rynku Forex wiąże się z wysokim ryzykiem utraty kapitału — według ESMA 74–89% rachunków detalicznych traci pieniądze.

„Przecież to taka lepsza ruletka" — słyszę to za każdym razem, gdy przy rodzinnym stole pada słowo forex. I rozumiem skąd to się bierze, bo dla większości ludzi, których widziałem przez kilkanaście lat obserwacji rynku, forex faktycznie był ruletką. Ale matematyka mówi coś innego niż pierwsze wrażenie. W kasynie nie da się wygrać w długim okresie, bo reguły gry są przeciwko Tobie. Na rynku reguły nie są przeciwko nikomu — i to wszystko zmienia. W tym artykule rozkładam tę różnicę na czynniki pierwsze.

Czym właściwie różni się hazard od inwestowania?

Sednem nie jest emocja ani ryzyko, bo jedno i drugie występuje w obu światach. Sednem jest wartość oczekiwana, czyli średni wynik, jakiego możesz się spodziewać na jeden zakład albo jedną transakcję, gdyby powtórzyć ją tysiące razy. Wartość oczekiwana to po prostu suma możliwych wyników, każdy pomnożony przez prawdopodobieństwo jego wystąpienia. Jeżeli ta liczba jest dodatnia, w długim okresie zarabiasz. Jeżeli ujemna — tracisz, choćbyś miał najlepszą passę po drodze.

W kasynie ta liczba jest ujemna z definicji i to jest cała tajemnica. W europejskiej ruletce pojedyncze zero daje kasynu trwałą przewagę około 2,7 procent na każdym zakładzie. Nie ma znaczenia, jak obstawiasz ani jak długo siedzisz przy stole — ta przewaga domu jest wpisana w reguły i żaden system jej nie odwróci. To nie jest opinia, to arytmetyka, którą kasyna znają lepiej niż ktokolwiek. Dlatego dom zawsze wygrywa, jeśli tylko grasz wystarczająco długo.

Dlaczego rynek nie ma „przewagi domu" przeciwko Tobie?

Na rynku walutowym nie istnieje strona, która z góry zaprojektowała grę tak, żebyś statystycznie przegrywał. Cena EUR/USD nie wie, czy kupiłeś, czy sprzedałeś, i nie ma w sobie żadnego mechanizmu ciągnącego ją przeciwko Twojej pozycji. To fundamentalna różnica wobec ruletki, gdzie zero pracuje przeciwko każdemu graczowi przy każdym obrocie koła. Tu nikt nie ustawił reguł na Twoją niekorzyść.

Jest jednak haczyk, o którym trzeba powiedzieć uczciwie. Koszty handlu — spread, prowizja brokera i punkt swapowy za przetrzymanie pozycji przez noc — działają jak mała, stała przewaga domu, którą musisz najpierw pokonać, zanim w ogóle zaczniesz być na plusie. Różnica polega na tym, że ta przewaga jest niewielka i policzalna. Na płynnym EUR/USD to ułamek pipsa spreadu, a nie 2,7 procent od każdego zakładu. Trader z realną przewagą jest w stanie ją pokryć i mieć dodatni wynik. Gracz w ruletkę nie pokryje 2,7 procent niczym, bo nie ma jak.

„Posiadanie przewagi i przetrwanie to dwie różne rzeczy: pierwsza wymaga drugiej." — Edward O. Thorp, A Man for All Markets, Random House, 2017.

Kiedy forex naprawdę staje się hazardem?

Wtedy, gdy sam zbudujesz sobie ujemną wartość oczekiwaną — a to, niestety, robi większość. Losowe wejścia bez powtarzalnego powodu, brak stop lossa, dźwignia 1:500 wykorzystana do granicy i pogoń za stratami po przegranej transakcji składają się na proces, którego średni wynik jest ujemny. W tym sensie te osoby same stają się swoim własnym kasynem. Rynek im tego nie narzucił — pozwolił na to, a marketing wysokiej dźwigni jeszcze ułatwił.

Liczby to potwierdzają. Według danych ESMA zebranych od ponad stu brokerów w latach 2017–2018, w zależności od brokera od 74 do 89 procent rachunków detalicznych zamykało okres ze stratą. Polski regulator, czyli KNF, od lat ostrzega przed tym samym. Tylko że to nie jest dowód, iż „się nie da". To dowód, że większość gra tak jak w kasynie — i dostaje kasynowy wynik. O tym, jak realnie wygląda życie z tego rynku, pisałem osobno w tekście o tym, czy można żyć z forexu.

Mała pauza: zanim przeczytasz dalej, odpowiedz sobie szczerze, ile swoich ostatnich transakcji potrafisz uzasadnić zapisanym wcześniej powodem. Jeśli mniej niż połowę, ta sekcja jest o Tobie.

Co odróżnia tradera od hazardzisty przy tym samym wykresie?

Wyobraźmy sobie dwie osoby patrzące na ten sam ruch na EUR/USD — to przykład hipotetyczny, ilustrujący różnicę w procesie, nie w szczęściu. Marek ma kapitał 10 000 zł, plan i regułę ryzyka jednego procenta. Ryzykuje 100 zł na transakcję, stawia stop loss na poziomie unieważniającym jego pomysł, a zysk celuje dwa razy większy niż ryzyko. Nawet jeśli ma rację tylko w czterech przypadkach na dziesięć, jego wartość oczekiwana jest dodatnia, bo cztery wygrane po 200 zł biją sześć strat po 100 zł.

Krzysztof ma ten sam kapitał i to samo wejście, ale gra inaczej. Dźwignia 1:500, brak stop lossa, wielkość pozycji ustalona „na czuja", a po pierwszej stracie podwaja stawkę, żeby się odegrać. Jego przewaga nie istnieje, bo nie ma powtarzalnego procesu — jest tylko seria przeczuć. Po kilku takich ruchach jeden większy wystrzał rynku w złą stronę zamyka mu rachunek. Ta sama świeca, dwa zupełnie różne światy. Różnicą nie był rynek, tylko rachunek wartości oczekiwanej i to, czy ktoś nim w ogóle zarządzał.

I tu wchodzi pojęcie, które łączy oba wątki — ryzyko ruiny. To prawdopodobieństwo, że stracisz cały kapitał, zanim Twoja przewaga zdąży się zrealizować. Nawet dodatnia wartość oczekiwana nie ochroni Cię, jeśli na jedną pozycję stawiasz jedną piątą rachunku. Dlatego edge bez zarządzania ryzykiem jest jak silnik bez hamulców. Więcej o tej arytmetyce strat jest w artykule o maksymalnym obsunięciu kapitału.

Dlaczego nasz mózg sam pcha nas w stronę kasyna?

Bo jesteśmy ewolucyjnie kiepscy w losowości. Najlepiej widać to przy błędzie hazardzisty — gambler's fallacy to przekonanie, że po serii strat „należy nam się" wygrana, jakby rynek pamiętał poprzednie transakcje. Nie pamięta. Dokładnie ten sam mechanizm każe podnosić stawkę po przegranej i wmawia, że odbicie jest tuż-tuż.

Do tego dochodzi pogoń za stratą, czyli próba szybkiego odrobienia minusu większą, bardziej ryzykowną pozycją. To moment, w którym proces zamienia się w hazard, a dziennik transakcji przestaje cokolwiek znaczyć. Rozpisałem ten mechanizm szczegółowo w tekście o pogoni za stratami. Trzeba uczciwie powiedzieć: rynek daje matematyczną szansę na dodatnią przewagę, ale nasza własna psychika potrafi tę szansę systematycznie niszczyć. Dlatego procedura i z góry ustalone reguły są w handlu ważniejsze niż kolejny wskaźnik.

Co zrobić jutro

  1. Policz wartość oczekiwaną swoich ostatnich pięćdziesięciu transakcji. Otwórz historię u brokera, wypisz zyski i straty, policz średnią skuteczność i średni stosunek zysku do ryzyka, a potem sprawdź, czy iloczyn wychodzi na plus. Jeśli wynik jest ujemny lub nie potrafisz go policzyć, na ten moment grasz bez potwierdzonej przewagi.
  2. Ustaw twardą regułę ryzyka jednego procenta i zapisz ją nad monitorem. Przy kapitale 10 000 zł oznacza to maksymalnie 100 zł ryzyka na pojedynczą pozycję, niezależnie od tego, jak bardzo jesteś przekonany do wejścia. Ta jedna liczba odsuwa Cię najdalej od ryzyka ruiny i kupuje czas, w którym przewaga może zacząć pracować.
  3. Wprowadź zasadę „brak powodu, brak transakcji". Zanim klikniesz kupno lub sprzedaż, zapisz w jednym zdaniu, dlaczego wchodzisz i gdzie postawisz stop loss unieważniający ten pomysł. Jeśli nie potrafisz dokończyć tego zdania, to nie jest transakcja, tylko zakład, i właśnie wtedy zaczyna się hazard.
  4. Załóż prosty dziennik transakcji z sześcioma kolumnami. Data, instrument, powód wejścia, ryzyko w złotówkach, wynik i jedno zdanie wniosku — tyle wystarczy, żeby po miesiącu odróżnić powtarzalny proces od serii szczęśliwych strzałów. Bez dziennika nigdy nie będziesz wiedział, czy masz przewagę, czy tylko miałeś dobrą passę.

Reguły, które ograniczają ryzyko i wymuszają proces, opisałem szerzej w przewodniku po podstawach zarządzania ryzykiem. Jeśli wolisz najpierw zrozumieć samą matematykę przewagi, sekcja o edge i wartości oczekiwanej w kursie MyBank.pl rozkłada to krok po kroku. To nie jest porada inwestycyjna — to rozróżnienie, które każdy powinien zrobić, zanim wpłaci pierwszą złotówkę.

Jarosław Wasiński
O autorze

Jarosław Wasiński

Redaktor naczelny MyBank.pl · Analityk finansowy i rynkowy

Niezależny analityk i praktyk z ponad 20-letnim doświadczeniem w sektorze finansowym. Twórca i redaktor naczelny portalu MyBank.pl, działającego od 2004 roku. Analiza fundamentalna rynków walutowych i makroekonomicznych od 2007 roku.

Źródła i bibliografia

  1. European Securities and Markets Authority ESMA agrees to prohibit binary options and restrict CFDs to protect retail investors · Komunikat ESMA z 27 marca 2018 dokumentujący, że w zależności od brokera od 74 do 89 procent rachunków detalicznych traci na CFD pieniądze — kluczowa liczba przy ocenie, dla kogo forex realnie działa jak hazard. www.esma.europa.eu ↗
  2. Investopedia Expected Value (EV): Definition and How to Calculate It · Hasło słownikowe definiujące wartość oczekiwaną — sumę możliwych wyników ważonych prawdopodobieństwem. Podstawa rozróżnienia gry o ujemnej i dodatniej wartości oczekiwanej. www.investopedia.com ↗
  3. Investopedia Risk of Ruin: Definition, How It Works, Calculation, and Examples · Hasło słownikowe wyjaśniające ryzyko ruiny — prawdopodobieństwo utraty całego kapitału przy danej wielkości pozycji, nawet gdy przewaga jest dodatnia. Pokazuje, dlaczego sam edge nie wystarcza. www.investopedia.com ↗
  4. Investopedia Gambler's Fallacy: Overview and Examples · Hasło słownikowe opisujące błąd hazardzisty — fałszywe przekonanie, że po serii strat wzrasta szansa na wygraną. Mechanizm psychologiczny stojący za pogonią za stratami u traderów detalicznych. www.investopedia.com ↗
  5. Komisja Nadzoru Finansowego Komunikat KNF dotyczący ryzyka na rynku FOREX i CFD · Stanowisko polskiego regulatora dotyczące rynku forex i CFD dla klientów detalicznych, w tym ryzyka utraty kapitału i ostrzeżeń wobec ofert obiecujących wysokie zyski. www.knf.gov.pl ↗

Najczęstsze pytania

Czym dokładnie różni się przewaga domu w kasynie od kosztów u brokera?

Różnica jest w tym, czy przewagę da się odwrócić. W ruletce europejskiej zero daje kasynu trwałe około 2,7 procent przewagi nad każdym zakładem — to liczba wbudowana w reguły gry, której gracz nie zmieni żadną strategią. Koszty u brokera, czyli spread, prowizja i punkt swapowy, też zmniejszają Twój wynik, ale nie są przewagą drugiej strony zakładu wobec kierunku rynku. Broker zarabia na obrocie niezależnie od tego, czy masz rację. To znaczy, że dodatnia przewaga rynkowa jest możliwa po pokryciu kosztów, podczas gdy w kasynie żadna przewaga gracza nie istnieje.

Skoro forex nie jest hazardem, czemu tak wielu traci pieniądze?

Bo większość detalistów gra tak, jakby siedziała przy ruletce. Dane ESMA z lat 2017–2018, zebrane od ponad stu brokerów, pokazały, że od 74 do 89 procent rachunków detalicznych zamyka okres ze stratą. To nie dowód, że dodatnia przewaga jest niemożliwa — to dowód, że losowe wejścia, brak stop lossa, zbyt duża dźwignia i pogoń za stratami dają w sumie ujemną wartość oczekiwaną. Innymi słowy, te osoby same zbudowały sobie przewagę domu przeciwko sobie. Rynek nie zmusza do takiej gry, ale na nią pozwala, a marketing dużej dźwigni ją ułatwia.

Czy posiadanie dodatniej przewagi wystarcza, żeby zarabiać na rynku?

Nie, i tu wielu się myli. Dodatnia wartość oczekiwana mówi tylko, jaki jest średni wynik na transakcję w długim okresie. Nie chroni przed serią strat, która potrafi wyzerować rachunek, zanim przewaga zdąży się zrealizować — to właśnie ryzyko ruiny. Jeżeli na pojedynczą pozycję ryzykujesz 20 procent kapitału, nawet solidna przewaga nie uratuje Cię przed bankructwem po kilku stratach z rzędu. Dlatego edge i zarządzanie ryzykiem to dwie osobne rzeczy, a pierwsza jest bezużyteczna bez drugiej. Reguła ryzyka jednego procenta na transakcję istnieje po to, żebyś dożył momentu, w którym przewaga zacznie pracować.

Jak rozpoznać, że sam zacząłem traktować rynek jak kasyno?

Po kilku konkretnych sygnałach. Otwierasz pozycję bez wcześniej zapisanego powodu i bez ustalonego poziomu wyjścia. Zwiększasz wielkość pozycji po stracie, żeby się odegrać, zamiast trzymać stały procent ryzyka. Patrzysz na wykres co kilka minut z napięciem, jakbyś czekał na wynik losowania. Nie prowadzisz dziennika, więc nie wiesz, czy masz przewagę, czy tylko miałeś szczęście. Jeżeli rozpoznajesz u siebie choć dwa z tych zachowań, na ten moment grasz hazardowo — niezależnie od tego, że rynek teoretycznie pozwala na coś innego. Dobra wiadomość jest taka, że każde z nich da się zamienić na proceduralny nawyk.

Pogłębij temat · pełny przewodnik