High-frequency trading dla retail — czy realne?

Ostatnio zweryfikowano: · Treść aktualna długoterminowo
Ostrzeżenie · YMYL Ten artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Handel na rynku Forex wiąże się z wysokim ryzykiem utraty kapitału — według ESMA 74–89% rachunków detalicznych traci pieniądze.

Kilka tygodni temu czytelnik napisał, że właśnie wydał trzy tysiące dolarów na kurs „HFT bot dla retail" i pyta, dlaczego po sześciu miesiącach robota strategia generuje straty zamiast obiecanych kilkudziesięciu procent miesięcznie. Odpowiedź jest niewygodna, ale prosta: high-frequency trading nie jest grą strategiczną, którą można kupić w PDF-ie ani włączyć z platformy MetaTrader. HFT to gra o nanosekundę, kabel światłowodowy i serwerownię obok giełdy — i to są bariery, których żaden kurs nie obejdzie. Ten tekst piszę po to, żeby oszczędzić ci tych trzech tysięcy.

Czym właściwie jest high-frequency trading

HFT to handel algorytmiczny, w którym przewaga liczona jest w mikrosekundach. Firmy takie jak Citadel Securities, Jane Street, XTX Markets czy Virtu Financial zajmują się głównie dwiema rzeczami. Pierwsza to market making — wystawianie ciągłych ofert kupna i sprzedaży na setkach instrumentów jednocześnie i zarabianie na spreadzie pomnożonym przez gigantyczny wolumen. Druga to statistical arbitrage, czyli wychwytywanie krótkotrwałych nierówności między powiązanymi instrumentami, zanim cena się wyrówna.

Bank for International Settlements w opracowaniu z 2011 r. „High-frequency trading in the foreign exchange market" zdefiniował HFT jako handel charakteryzujący się bardzo krótkim horyzontem utrzymywania pozycji, bardzo wysokim wskaźnikiem zleceń do zawartych transakcji oraz zamykaniem dnia z pozycją bliską zeru. To nie jest opis strategii „skalpingowej" w sensie, w jakim retail tego słowa używa. To opis biznesu o zupełnie innej naturze.

Dlaczego retail nie może robić HFT — asymetria infrastrukturalna

Bariery wejścia w prawdziwy HFT są w istocie sprzętowe i regulacyjne, a nie intelektualne. Pierwszą jest kolokacja: firmy HFT wynajmują miejsce na serwery wewnątrz centrów danych giełd, na przykład CME w Aurora w stanie Illinois albo NYSE w Mahwah w stanie New Jersey. Sygnał do złożenia zlecenia pokonuje wtedy kilka metrów kabla, a nie tysiąc kilometrów. Roczny koszt pojedynczego racka liczy się w setkach tysięcy dolarów.

Druga bariera to sprzęt. Krytyczna ścieżka decyzyjna nie biegnie przez procesor ogólnego przeznaczenia, tylko przez programowalne układy FPGA, które dekodują strumień danych z giełdy i generują zlecenia w pojedynczych mikrosekundach. Trzecia to surowe strumienie danych bezpośrednio z giełdy oraz rabaty maker-taker dla animatorów rynku, które dla pojedynczego retailera nie istnieją. Czwarta to zespół ludzi z doktoratami z fizyki, matematyki czy informatyki, których roczna pensja jest wielokrotnością twojego depozytu. Łączny koszt budowy poważnej platformy HFT idzie w dziesiątki, a w największych firmach w setki milionów dolarów.

Twoja domowa platforma MetaTrader 5 podpięta przez WiFi do brokera spoza Europy ma opóźnienie egzekucji zleceń rzędu kilkudziesięciu milisekund — w świecie HFT to wieczność. Reklama „HFT-ready VPS za pięć dolarów miesięcznie" jest dosłownie marketingowym kłamstwem, ponieważ samo opóźnienie sieciowe między VPS-em a serwerem brokera, a potem między brokerem a giełdą, wyklucza grę w skali mikrosekundowej.

Jak HFT wpływa na ciebie, nawet jeśli sam go nie uprawiasz

Tu kończy się ironia i zaczyna treść użytkowa. W normalnych warunkach rynkowych obecność animatorów rynku z Tier 1 i wyspecjalizowanych firm HFT zacieśnia spready. Na EUR/USD w środku europejskiej sesji widzisz spready rzędu ułamka pipsa właśnie dlatego, że ktoś trzyma ciągłe kwotowanie po obu stronach księgi i konkuruje o twój przepływ.

Problem zaczyna się w momencie szoku. 15 stycznia 2015 r. Szwajcarski Bank Narodowy zniósł sztywne dno EUR/CHF na 1,20 i rynek odjechał w kilkanaście sekund o kilkanaście procent. Algorytmy animatorów rynku, zaprojektowane dla normalnego rozkładu cen, wycofały kwotowania. Płynność wyparowała, a transakcje, które miały zostać zamknięte stop-lossem przy 1,18, realizowały się po 0,90. To samo zjawisko widziano w mniejszej skali we „flash crashu" GBP/USD z 7 października 2016 r. Wniosek dla detalisty jest prosty: w zdarzeniach ogonowych model „HFT mi zawsze poda cenę" się rozsypuje, a stop-loss przestaje być stop-lossem, jest tylko stop-marketem realizowanym po dramatycznie gorszej cenie.

Co realnie możesz zrobić zamiast gonić HFT

Hipotetyczny przykład pokazuje skalę problemu. Załóżmy, że twój algorytm rozpoznaje wzorzec mikrostruktury i potrafi przewidzieć ruch o pół pipsa z prawdopodobieństwem 55 procent. W skali jednego dnia daje to oczekiwany zysk około pięciu setnych pipsa na zleceniu. Citadel czy Virtu zarabiają na takim algorytmie pieniądze, ponieważ wykonują dziesiątki milionów zleceń dziennie, w pojedynczych mikrosekundach, ze zerową prowizją od giełdy. Przy twoich realnych kosztach — spreadzie pół pipsa, prowizji, opóźnieniu egzekucji liczonym w milisekundach i poślizgu — ten sam edge jest ujemny, niezależnie od jakości pomysłu.

Sensowne strategie dla retail żyją na zupełnie innej osi czasowej. Ręczny scalping w oknie od kilku do kilkunastu minut opiera się na technicznej strukturze, nie na opóźnieniu sieciowym. Średnioczęstotliwościowe strategie algorytmiczne na interwałach od M5 do H1, kodowane w MQL5 albo w Pythonie, konkurują o przewagę statystyczną, a nie sprzętową. To zupełnie inna gra, w której pojedynczy retailer ma szansę być na plusie — opisałem ją uczciwie w tekście o pierwszych krokach w tradingu algorytmicznym.

„The world's financial markets had been transformed into a system of haves and have-nots, where the haves paid for the right to exploit the have-nots — and the have-nots had no idea." — Michael Lewis, Flash Boys: A Wall Street Revolt, W.W. Norton, 2014

Czerwone flagi — kursy „HFT dla retail" jako biznes

Każdy oferent, który sprzedaje ci „retail HFT bota" za kilkaset czy kilka tysięcy dolarów, robi jedną z trzech rzeczy. Albo handluje terminologią — nazywa zwykłego skalpera M1 albo M5 „algorytmem HFT", licząc na to, że nie znasz definicji BIS. Albo pokazuje krzywą backtestu wygenerowaną na danych po fakcie, z dopasowanymi parametrami i wbudowanym wyciekiem przyszłości. Albo, w najgorszej wersji, prowadzi piramidę sygnałową, w której najnowsi subskrybenci dostają wpisy zaprojektowane tak, żeby starsi członkowie mogli się z nich zamknąć.

Komisja Nadzoru Finansowego co kilka tygodni dorzuca kolejne firmy do listy ostrzeżeń publicznych, a wiele z nich w marketingu posługuje się słowem „algorithm" albo „HFT" jako magicznym zaklęciem zwiększającym poczucie technologicznej legitymacji. To nie znaczy, że algorytmiczny handel jest oszustwem — znaczy, że nazwa „HFT" jest dziś używana jako sprzedażowa etykieta przez ludzi, którzy w życiu nie widzieli FPGA z bliska.

Co zrobić jutro, żeby przestać tracić czas na fałszywą obietnicę

  1. Zrób uczciwy audyt obecnej sytuacji — czy faktycznie kupiłeś już jakiś produkt z etykietą „HFT" albo „algorithmic edge". Jeśli tak, otwórz cichy plik tekstowy i wypisz, ile zapłaciłeś, ile zarobiłeś lub straciłeś live oraz na ile miesięcy działał. Skonfrontowanie się z surową liczbą jest niewygodne, ale wycenia twoją lekcję i pomaga nie powtórzyć błędu w wersji za drugie trzy tysiące dolarów.
  2. Sprawdź sprzedawcę w bazie KNF i w międzynarodowym rejestrze regulatora, w którego jurysdykcji działa. Wejdź na listę ostrzeżeń publicznych KNF, na rejestr ESMA oraz na bazę firm autoryzowanych przez FCA lub CySEC. Brak wpisu nie kończy sprawy, ale obecność na liście ostrzeżeń kończy ją na pewno — wtedy nie ma o czym dyskutować i odzyskanie pieniędzy bywa praktycznie niemożliwe.
  3. Wybierz jedną sensowną drogę algorytmiczną i daj sobie sześć miesięcy realnego uczenia się przed jakimkolwiek wpłatą. Zainstaluj MetaTrader 5 albo środowisko Pythona z biblioteką pandas, napisz prostą strategię momentum lub mean reversion na danych historycznych, przepuść ją przez walk-forward analysis i dopiero potem rozważ kapitał realny. Bez tego etapu wydasz pieniądze na produkt, którego nawet nie umiesz ocenić.
  4. Przyjmij raz na zawsze, że twoja przewaga jako detalisty nie jest sprzętowa, tylko poznawcza i organizacyjna. Lepszy plan ryzyka, dyscyplina dziennika transakcji, dobranie się do timeframe'u, w którym sprzęt nie ma znaczenia (M30 wzwyż), oraz przemyślany wybór modelu egzekucji u brokera dają realny edge mierzalny po roku. Mikrosekundy nie dają, i nigdy nie dadzą.
Jarosław Wasiński
O autorze

Jarosław Wasiński

Redaktor naczelny MyBank.pl · Analityk finansowy i rynkowy

Niezależny analityk i praktyk z ponad 20-letnim doświadczeniem w sektorze finansowym. Twórca i redaktor naczelny portalu MyBank.pl, działającego od 2004 roku. Analiza fundamentalna rynków walutowych i makroekonomicznych od 2007 roku.

Źródła i bibliografia

  1. Bank for International Settlements (Markets Committee) High-frequency trading in the foreign exchange market · Markets Committee Papers No 5, definicja HFT i wpływ na strukturę rynku FX www.bis.org ↗
  2. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) Lista ostrzeżeń publicznych KNF · Polski rejestr ostrzeżeń przed nieautoryzowanymi podmiotami finansowymi www.knf.gov.pl ↗
  3. Michael Lewis (W.W. Norton) Flash Boys: A Wall Street Revolt · Reportaż o asymetrii infrastrukturalnej HFT vs reszta rynku, 2014 wwnorton.com ↗

Najczęstsze pytania

Czy retail może uprawiać prawdziwe HFT?

Nie, w sensie technicznym retail HFT jest niemożliwy. Bariera nie leży w wiedzy ani w strategii, tylko w fizyce sieci i w kosztach sprzętu. Prawdziwy HFT wymaga kolokacji w centrum danych giełdy (CME w Aurora, NYSE w Mahwah), programowalnych układów FPGA dekodujących strumień danych w pojedynczych mikrosekundach, surowych feedów wprost z giełdy oraz statusu animatora rynku z dostępem do rabatów maker-taker. Łączny koszt budowy poważnej platformy idzie w dziesiątki do setek milionów dolarów. Twoja platforma MetaTrader 5 podpięta do brokera ma opóźnienie egzekucji rzędu kilkudziesięciu milisekund — w skali, w której HFT wygrywa, to wieczność. Każdy, kto sprzedaje „HFT bot dla retail" za kilka tysięcy dolarów, używa nazwy „HFT" jako etykiety marketingowej, bez technicznego pokrycia.

Jak HFT realnie wpływa na detalistę?

W normalnych warunkach rynkowych obecność animatorów rynku z Tier 1 i wyspecjalizowanych firm HFT pomaga detaliście — spready są węższe, a kwotowania ciągłe. Na EUR/USD w środku sesji europejskiej widzisz spread rzędu ułamka pipsa właśnie dlatego, że ktoś konkuruje o twój przepływ zleceń. Problem zaczyna się w zdarzeniach ogonowych. 15 stycznia 2015 r. Szwajcarski Bank Narodowy zniósł sztywne dno EUR/CHF na 1,20, a rynek odjechał o kilkanaście procent w kilkanaście sekund. Algorytmy animatorów wycofały kwotowania, płynność wyparowała, stopy realizowały się dramatycznie poniżej wskazanych poziomów. W mniejszej skali to samo widziano podczas flash crashu GBP/USD 7 października 2016 r. Praktyczny wniosek dla retail: nie zakładaj, że w szoku ktoś poda ci cenę bliską stopa.

Jakie alternatywy ma retail zamiast HFT?

Sensowne strategie dla retail żyją na zupełnie innej osi czasowej niż HFT. Pierwszą jest ręczny scalping w oknie od kilku do kilkunastu minut, oparty na analizie technicznej i strukturze poziomów wsparcia oraz oporu — przewaga leży w rozpoznaniu wzorca, nie w opóźnieniu sieciowym. Drugą są średnioczęstotliwościowe strategie algorytmiczne na interwałach od M5 do H1, kodowane w MQL5 lub w Pythonie, gdzie konkurujesz o statystyczną przewagę zamiast o sprzętową. Trzecią jest swing trading na interwałach H4 i wyżej, w którym milisekunda nie ma znaczenia. Wszystkie te ścieżki wymagają miesięcy nauki i dziennika transakcji, ale są fizycznie wykonalne na zwykłym laptopie podpiętym do uczciwego brokera. To są realne pola, na których pojedynczy retailer ma szansę być na plusie po roku — w przeciwieństwie do gonienia mikrosekund.

Jak rozpoznać oszustwo „HFT dla retail"?

Każdy sprzedawca „retail HFT bota" za kilkaset czy kilka tysięcy dolarów robi jedną z trzech rzeczy. Pierwsza to handel terminologią — zwykły skalper M1 albo M5 jest etykietowany jako „algorytm HFT", licząc na to, że nie znasz definicji Bank for International Settlements. Druga to fałszywy backtest na dopasowanych parametrach, czasem z wbudowanym wyciekiem przyszłości, prezentowany jako „audytowane wyniki". Trzecia, najgorsza, to piramida sygnałowa, w której nowi subskrybenci wchodzą w pozycje zaprojektowane tak, żeby starsi członkowie mogli się z nich zamknąć. Praktyczny test: zapytaj o weryfikowalny live track record co najmniej trzech lat, sprawdź sprzedawcę na liście ostrzeżeń KNF lub ESMA, poproś o transparentny kod strategii. Jeśli którakolwiek z tych odpowiedzi okazuje się problematyczna, sprawa jest zamknięta.

Pogłębij temat · pełny przewodnik