Forex jako rynek OTC — co to oznacza dla inwestora indywidualnego

Ostrzeżenie · YMYL Ten artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Handel na rynku Forex wiąże się z wysokim ryzykiem utraty kapitału — według ESMA 74–89% rachunków detalicznych traci pieniądze.

Tomek z Krakowa kupił EUR/USD po 1,0850, święcie przekonany, że jego zlecenie trafia na giełdę walutową w Londynie. Dwie minuty później, po publikacji amerykańskiego raportu o zatrudnieniu, jego pozycja została zamknięta z poślizgiem dwóch i pół pipsa — choć stop loss wyraźnie wskazywał inny poziom. Tomek napisał skargę do brokera, broker odpowiedział, że taka jest natura rynku pozagiełdowego. To była dla Tomka pierwsza lekcja czegoś, co większość początkujących inwestorów odkrywa zbyt późno: forex nie jest giełdą i nie działa według reguł, do których przyzwyczaiła nas Warszawa, Frankfurt czy Nowy Jork. W tym artykule pokazujemy, jak naprawdę zbudowany jest rynek OTC, kto jest twoim kontrahentem i co to wszystko oznacza w praktyce dla wykonania zleceń, kosztów handlu i bezpieczeństwa twoich pieniędzy.

Czym właściwie jest rynek pozagiełdowy

Skrót OTC pochodzi od angielskiego over-the-counter i dosłownie oznacza „przez ladę" — termin sięga lat dwudziestych ubiegłego wieku, kiedy akcjami spółek nienotowanych na nowojorskiej giełdzie handlowano w sklepach pośredników, dosłownie przez kontuar. Dzisiaj nie ma już lady, ale mechanika została ta sama: dwie strony zawierają umowę bezpośrednio, bez pośrednictwa centralnej giełdy. Nie ma jednego budynku, w którym zbierałyby się zlecenia, nie ma jednej księgi zleceń, nie ma giełdowej taśmy, na której każdy widzi każdą transakcję.

Według raportu Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS Triennial Survey 2022) dzienny obrót na globalnym rynku walutowym wynosi 7,5 biliona dolarów. To dwadzieścia pięć razy więcej niż łączny obrót wszystkich światowych giełd akcji razem wziętych. I cały ten gigantyczny strumień przepływa właśnie w modelu OTC — przez sieć banków komercyjnych, banków centralnych, funduszy hedge, korporacji, brokerów detalicznych i platform elektronicznych typu EBS, Reuters Dealing czy Bloomberg Terminal.

Najważniejsze fakty o strukturze rynku FX · źródło: BIS 2022
Dzienny obrót globalny7,5 biliona USD
Liczba centralnych giełd walutowychzero — rynek w 100% OTC
Główne centra płynnościLondyn 38%, Nowy Jork 19%, Singapur 9%, Hongkong 7%, Tokio 4%
Udział spekulacji w obrocieokoło 85% — reszta to realna gospodarka
Udział obrotu detalicznego (retail)około 5,5% — rosnący trend
Liczba banków-makerów na poziomie międzybankowymokoło 15 — JPMorgan, Deutsche, Citi, UBS i pozostali

Dlaczego rynek nigdy nie poszedł na giełdę

Większość początkujących inwestorów zadaje to pytanie wcześniej czy później: skoro wszystko inne — akcje, obligacje, kontrakty terminowe — handluje się na giełdach z centralnym rozliczeniem, dlaczego waluty są wyjątkiem? Odpowiedź ma kilka warstw, ale wszystkie sprowadzają się do tej samej zasady: walut nie kupujesz jak akcji jednej spółki — ty zawsze zamieniasz jedną walutę na drugą. Każda transakcja walutowa to z definicji para, a żeby ją wykonać, ktoś musi mieć po drugiej stronie chęć zamiany w odwrotnym kierunku.

Banki, które od dziesięcioleci zarządzają tymi przepływami, zbudowały sieć dwustronnych relacji opartych na zaufaniu i limitach kredytowych. Bank A kwotuje EUR/USD bankowi B, B odpowiada „kupuję pięćdziesiąt milionów po 1,0851", transakcja zostaje zamknięta natychmiast, a rozliczenie następuje w dwa dni robocze (T+2). Wpięcie tego w model giełdowy z centralną izbą rozliczeniową wymagałoby przerzucenia ryzyka kredytowego na izbę i kosztownych depozytów zabezpieczających — banki uznały, że to nie ma sensu, bo i tak handlują ze sobą codziennie. Tak narodziła się obecna struktura: kilkanaście banków-makerów na szczycie, pod nimi banki regionalne i instytucje, jeszcze niżej brokerzy detaliczni, na samym dole my — inwestorzy indywidualni.

Twój broker to nie pośrednik — to twój kontrahent

Najważniejsza różnica między giełdą a rynkiem OTC nie dotyczy ceny ani technologii, tylko relacji prawnej. Kiedy kupujesz akcje Allegro na warszawskiej GPW, twoim kontrahentem jest inny inwestor — broker tylko pośredniczy w zleceniu, a izba rozliczeniowa (KDPW) gwarantuje rozliczenie. Na rynku forex jest inaczej. Kupując EUR/USD od broker detalicznego, podpisujesz z nim umowę dwustronną, w której to broker zobowiązuje się zapłacić ci różnicę kursową, jeśli cena pójdzie w twoją stronę. Innego inwestora po drugiej stronie może w ogóle nie być — broker przyjmuje twoje zlecenie na własne księgi i samodzielnie decyduje, czy chce się zabezpieczyć u banku-dostawcy płynności, czy też utrzymać ryzyko po swojej stronie.

To dlatego, gdy w 2015 roku Szwajcarski Bank Narodowy nagle uwolnił kurs franka, kilka brokerów upadło w ciągu kilku godzin — straty klientów, którzy mieli krótkie pozycje na CHF, przekroczyły kapitał własny brokerów. Klienci zostali z roszczeniami, których nie miał kto zaspokoić, bo nie było izby rozliczeniowej, która gwarantowałaby wypłaty. Po tym wydarzeniu Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) wprowadził w 2018 roku obowiązkową ochronę przed ujemnym saldem — to bezpośrednia odpowiedź regulacyjna na specyfikę rynku OTC.

Dwa modele wykonania: market-maker i ECN/STP

Inwestor detaliczny prawie nigdy nie ma bezpośredniego dostępu do rynku międzybankowego. Pomiędzy jego kliknięciem na platformie a faktycznym wykonaniem transakcji stoi broker, a sposób, w jaki broker przekierowuje to zlecenie, decyduje o kosztach, jakości egzekucji i ryzyku konfliktu interesów. Branża wypracowała dwa zasadnicze modele.

Porównanie modeli wykonania na rynku forex
Model market-maker (B-book)Broker bierze drugą stronę transakcji i samodzielnie zarządza ryzykiem
Model ECN/STP (A-book)Broker przekazuje zlecenie do agregatora płynności i kojarzy z bankami
Źródło zarobku market-makeraSpread (zwykle 1–3 pipsy) plus statystyczne straty klientów
Źródło zarobku ECN/STPStała prowizja (typowo 5–7 USD od lota) plus minimalna marża
Konflikt interesówMarket-maker: realny. ECN/STP: znacznie ograniczony
Próg opłacalności dla klientaPowyżej 1,4 pipsa spreadu — ECN tańszy; poniżej — market-maker
Najczęstszy model na polskim rynkuHybryda — wybór per klient na podstawie wewnętrznego algorytmu

W modelu market-maker broker zachowuje się trochę jak kantor walutowy. Wystawia własny kurs kupna i sprzedaży, klient go akceptuje, a broker bierze pozycję na siebie. Większość transakcji drobnych klientów wzajemnie się znosi (jedni kupują, drudzy sprzedają tę samą parę), więc broker po prostu inkasuje spread bez konieczności wychodzenia na rynek. Pozostałe ryzyko zabezpiecza u dostawcy płynności. To model bardzo tani w utrzymaniu i pozwala oferować klientowi gotówkowy spread typu „zero prowizji", ale za cenę realnego konfliktu interesów: jeśli klient zarabia, broker traci.

W modelu ECN/STP (Electronic Communication Network / Straight Through Processing) broker zachowuje się jak agencja. Agreguje kwotowania z kilkunastu banków, przekazuje zlecenie klienta do tego z nich, który oferuje najlepszą cenę, i pobiera za to stałą prowizję. Spready są wąskie (często 0,1–0,5 pipsa na EUR/USD), ale do tego dochodzi prowizja, więc całkowity koszt wynosi zwykle 0,7–1,2 pipsa równowartości. Konflikt interesów jest znacznie zredukowany: broker zarabia tyle samo, gdy klient zyskuje i gdy traci.

Konkretny przykład — droga jednej transakcji EUR/USD

Żeby zobaczyć, jak to wszystko działa w praktyce, prześledźmy jeden konkretny scenariusz. Ania, klientka warszawskiego broker detalicznego, otwiera o godzinie 15:14 pozycję długą na EUR/USD wielkości jednego standardowego lota (100 000 jednostek bazy). Klika „kup po cenie rynkowej", widząc na platformie ask 1,08520. Co dzieje się w ciągu następnych dwustu milisekund?

Anatomia jednej transakcji w modelu ECN/STP
T = 0 msAnia klika „kup" — platforma wysyła zlecenie do silnika brokera
T = 5 msBroker odpytuje agregator płynności o aktualne kwotowania z banków
T = 15 msAgregator zwraca pięć kwotowań: Deutsche 1,08515, JPMorgan 1,08512, Citi 1,08514, UBS 1,08511, BNP 1,08517
T = 25 msBroker wybiera najlepszą ofertę (UBS po 1,08511) i przekazuje zlecenie
T = 80 msUBS potwierdza wykonanie po 1,08511 — broker dolicza markup 0,5 pipsa
T = 95 msPlatforma Ani pokazuje wykonanie po 1,08516, spread netto 0,5 pipsa
Koszt całkowity5 USD prowizji + 5 USD spread = 10 USD od standardowego lota

Teraz ten sam scenariusz w modelu market-maker. Ania klika „kup", broker w odpowiedzi nie odpytuje banków — sprawdza tylko, czy w jego własnej księdze jest klient sprzedający EUR/USD w podobnej chwili. Jeśli tak, wewnętrznie kojarzy obie pozycje, inkasując spread 1,2 pipsa od każdej strony. Jeśli nie, otwiera pozycję na siebie i albo zabezpiecza ją u banku, albo trzyma w ryzyku, licząc, że Ania (jak 70–85% klientów detalicznych w statystykach ESMA) skończy ze stratą. Koszt dla Ani: 12 USD od lota (spread 1,2 pipsa), zero prowizji, ale realne ryzyko, że broker ma interes w tym, by jej zlecenie zostało zamknięte ze stratą.

„Globalny rynek walutowy pozostaje strukturalnie zdecentralizowany. Brak centralnego miejsca handlu i centralnego rozliczenia oznacza, że ryzyko kontrahenta jest stałym elementem każdej transakcji — od rynku międzybankowego po transakcję klienta detalicznego." — Bank Rozrachunków Międzynarodowych, raport Triennial Central Bank Survey of Foreign Exchange Markets, edycja 2022.

Implikacje dla spreadu, poślizgu i jakości egzekucji

Bezpośrednia konsekwencja braku centralnej giełdy to zmienność warunków handlowych w zależności od pory dnia, dostępności banków-makerów i poziomu zmienności na rynku. W godzinach najwyższej płynności — między 14:00 a 17:00 czasu warszawskiego, kiedy nakładają się sesje londyńska i nowojorska — banki konkurują o transakcje, a spready u brokerów ECN spadają nieraz poniżej jednej dziesiątej pipsa na EUR/USD. W tych samych godzinach broker market-maker proponuje spread od półtora do dwóch pipsów, bo jego model biznesowy zakłada wyższą marżę.

Sytuacja zmienia się dramatycznie w trzech momentach: podczas publikacji najważniejszych danych makroekonomicznych, w sesji azjatyckiej i w weekend (a właściwie w godzinach okołoweekendowych, bo handel weekendowy nie istnieje na rynku spot). Kiedy o 14:30 czasu warszawskiego publikowany jest amerykański raport NFP, banki przez około minutę wycofują kwotowania albo poszerzają spread do kilkunastu pipsów. Broker, który normalnie kwotuje EUR/USD ze spreadem 0,3 pipsa, w tym jednym momencie ma do wyboru: powtórzyć szerokie kwotowanie banków albo zaryzykować i kontynuować wąski spread, narażając się na natychmiastową stratę.

  • Sesja Londyn–Nowy Jork (14:00–17:00 czasu warszawskiego) — najwęższe spready w ciągu doby, pełna głębokość rynku, slippage minimalny.
  • Pojedyncza sesja Londyn lub Nowy Jork — spready normalne, slippage akceptowalny, dobre warunki dla day-tradera.
  • Sesja azjatycka (Tokio, Singapur) — spready dwa do trzech razy szersze, mniejsza głębokość rynku, większe ryzyko poślizgu.
  • Otwarcie po weekendzie (niedziela 23:00 czasu warszawskiego) — luki cenowe (gapy), spready czasem dziesięciokrotnie szersze niż normalne.
  • Publikacje danych makro (NFP, CPI, decyzje stóp) — krótkie okno (1–3 minuty) ekstremalnego rozszerzenia spreadu i poślizgu nawet do kilkudziesięciu pipsów.

Regulacja zamiast izby rozliczeniowej

Skoro nie ma giełdy ani izby rozliczeniowej, jak chroni się inwestor detaliczny? Odpowiedź to wielowarstwowa konstrukcja regulacyjna, która w ciągu ostatniej dekady przeszła głęboką ewolucję. Punktem zwrotnym był rok 2018, kiedy ESMA wprowadziła pakiet decyzji produktowych dotyczący kontraktów różnic kursowych (CFD), obejmujący między innymi cap dźwigni 1:30 dla par głównych, obowiązkową ochronę przed ujemnym saldem, zakaz bonusów depozytowych oraz obowiązek publikowania procentu klientów detalicznych, którzy tracą pieniądze. Te przepisy obowiązują w całej Unii Europejskiej, w tym w Polsce, gdzie nadzór sprawuje KNF.

Druga warstwa to wymóg segregacji środków klientów. Każdy regulowany broker ma obowiązek trzymać twoje pieniądze na rachunkach bankowych oddzielonych od jego własnego majątku. Jeśli broker upada, fundusze klientów nie wchodzą do masy upadłościowej — to bardzo poważna różnica w stosunku do brokerów działających w jurysdykcjach offshore. Trzecia warstwa to systemy rekompensat: w Polsce do 100 000 euro chroni Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych, w Wielkiej Brytanii FSCS gwarantuje 85 000 funtów, w innych krajach UE są analogiczne fundusze.

Czego ta konstrukcja nie zapewnia? Nie istnieje żadna gwarancja, że konkretne zlecenie zostanie wykonane po konkretnej cenie. Jeśli w momencie publikacji wyników wyborów w USA dostawca płynności wycofa kwotowanie, twoje zlecenie typu stop loss może zostać zrealizowane kilka pipsów poniżej wskazanego poziomu — i broker ma prawo to zrobić, powołując się na warunki regulaminu. Z giełdy znalibyśmy taką sytuację jako „luka cenowa po publikacji", ale na rynku OTC nie ma mechanizmu ograniczającego rozmiar tej luki w sposób giełdowy.

Praktyczne wnioski dla inwestora indywidualnego

Z całej tej mechaniki wynika kilka konkretnych decyzji, które inwestor indywidualny może i powinien podjąć świadomie. Po pierwsze, wybierając brokera, sprawdź jego model wykonania w sposób bardziej dogłębny niż „spread od 0,1 pipsa". Spread to tylko jedna składowa kosztu. W modelu market-maker realny koszt mierzony jakością egzekucji w godzinach zmienności bywa znacząco wyższy niż widać w reklamie. W modelu ECN/STP do spreadu zawsze doliczasz prowizję — i to ją porównuj między brokerami, jeśli planujesz handel z dużą częstotliwością.

Po drugie, traktuj regulację jako warunek konieczny, nie wystarczający. Polski broker pod nadzorem KNF, broker cypryjski pod nadzorem CySEC lub brytyjski pod nadzorem FCA dają ci podstawową ochronę, której nie ma u brokerów offshore z Vanuatu czy Saint Vincent. Lista publicznych ostrzeżeń KNF jest darmowa i powinna być pierwszym miejscem, w które patrzysz przed założeniem konta. Po trzecie, planuj wokół godzin sesji. Spready w sesji azjatyckiej, w weekendowym otwarciu i w okolicach publikacji danych makro są kilkukrotnie szersze niż w sesji londyńsko-nowojorskiej. Strategia, która działa o piętnastej, może być zupełnie nierentowna o trzeciej w nocy — nie ze względu na technikę, tylko na strukturę rynku.

Podsumowanie

Forex jest największym rynkiem finansowym świata i jednocześnie najbardziej nietypowym — nie ma centralnej giełdy, nie ma izby rozliczeniowej, nie ma jednej „prawdziwej" ceny EUR/USD. Cały ten gigantyczny strumień obrotu — siedem i pół biliona dolarów dziennie — płynie przez sieć dwustronnych umów między bankami, instytucjami i klientami detalicznymi. Dla inwestora indywidualnego najważniejsza konsekwencja brzmi: twój broker nie jest pośrednikiem do giełdy, lecz twoim kontrahentem, który w wielu przypadkach ma interes statystycznie przeciwny do twojego.

Dwa dominujące modele wykonania — market-maker i ECN/STP — odpowiadają na to wyzwanie w odmienny sposób. Market-maker oferuje prostą strukturę kosztową (sam spread, zero prowizji), ale za cenę realnego konfliktu interesów. ECN/STP redukuje konflikt i daje wąskie spready, ale wymaga zapłacenia prowizji i opłaca się dopiero przy odpowiednio dużym obrocie. Większość polskich i europejskich brokerów stosuje hybrydę — i to, w której grupie znajdzie się twoje zlecenie, decyduje wewnętrzny algorytm, którego nie znajdziesz w regulaminie.

Ochronę zapewnia trójwarstwowa konstrukcja regulacyjna: nadzór KNF i ESMA, obowiązek segregacji środków klientów oraz systemy rekompensat do 100 000 euro. To w połączeniu z ochroną przed ujemnym saldem od 2018 roku oznacza, że jako klient regulowanego brokera w Unii Europejskiej masz zabezpieczenie istotnie różne od tego, co istniało jeszcze dziesięć lat temu — ale wciąż słabsze niż ochrona giełdowa znana z rynku akcji.

Praktyczny wniosek dla początkującego inwestora jest taki: jeśli zaczynasz handlować na rynku forex, poświęć więcej czasu na zrozumienie struktury rynku niż na szukanie świętego graala wskaźników technicznych. Rynek OTC ma swoje reguły, których nie zmienisz — możesz tylko nauczyć się w nich poruszać. Wybierz regulowanego brokera, przeczytaj jego politykę egzekucji zleceń, planuj handel wokół godzin wysokiej płynności i nigdy nie zakładaj, że cena, którą widzisz na platformie, jest taka sama jak u twojego sąsiada handlującego u innego brokera.

Powiązane materiały: ECN vs market-maker — porównanie modeli wykonania z konkretnymi wyliczeniami kosztów; spread stały vs zmienny — kiedy który się opłaca; MT4 vs MT5 — wpływ platformy na jakość wykonania zleceń.

Jarosław Wasiński
O autorze

Jarosław Wasiński

Redaktor naczelny MyBank.pl · Analityk finansowy i rynkowy

Niezależny analityk i praktyk z ponad 20-letnim doświadczeniem w sektorze finansowym. Twórca i redaktor naczelny portalu MyBank.pl, działającego od 2004 roku. Analiza fundamentalna rynków walutowych i makroekonomicznych od 2007 roku.

Źródła i bibliografia

  1. BIS Triennial Central Bank Survey of Foreign Exchange and OTC Derivatives Markets 2022 · oficjalna statystyka struktury rynku FX, dzienny obrót 7,5 bln USD www.bis.org ↗
  2. ESMA Product intervention measures on contracts for differences · cap dźwigni 1:30, ujemne saldo, restrykcje marketingowe www.esma.europa.eu ↗
  3. KNF Komunikat KNF dot. działań ESMA wobec rynku CFD · polski nadzór nad brokerami CFD/Forex i implementacja decyzji ESMA www.knf.gov.pl ↗
  4. CFA Institute CFA Program Curriculum — Currency markets and execution models · CFA Curriculum — struktura rynków walutowych, dealer vs agency execution www.cfainstitute.org ↗

Najczęstsze pytania

Co to znaczy, że forex jest rynkiem OTC?

OTC, czyli „over-the-counter", oznacza handel pozagiełdowy — bezpośrednio między dwiema stronami, bez pośrednictwa centralnej giełdy w rodzaju Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie czy nowojorskiej NYSE. Każda transakcja na rynku walutowym jest umową dwustronną: bank A sprzedaje euro bankowi B po wynegocjowanym kursie, a broker detaliczny sprzedaje euro klientowi po cenie, którą sam wystawia na platformie. Nie ma jednej „prawdziwej" ceny EUR/USD — istnieje natomiast bardzo wąski przedział, w którym różni dostawcy płynności kwotują tę samą parę, zwykle w granicach 0,1–0,5 pipsa. Z perspektywy inwestora indywidualnego najważniejsze są dwa skutki: brokerzy są twoim kontrahentem, a nie pośrednikiem do giełdy, oraz nie ma izby rozliczeniowej, która gwarantowałaby wykonanie zlecenia w razie upadku broker. Bezpieczeństwo środków zapewnia w zamian regulacja — KNF w Polsce, CySEC na Cyprze, FCA w Wielkiej Brytanii.

Czy moja transakcja trafia na prawdziwy rynek międzybankowy?

Zależy to wprost od modelu wykonania, w którym pracuje twój broker. W modelu market-maker (czyli B-book) broker bierze drugą stronę twojej transakcji we własne księgi i nie przekazuje jej dalej. Statystycznie większość drobnych klientów detalicznych traci, więc broker zarabia na ich stratach, a dodatkowo na spreadzie. W modelu ECN/STP (czyli A-book) broker agreguje kwotowania z kilku banków-dostawców płynności i przekazuje twoje zlecenie do tego z nich, który oferuje najlepszą cenę. Wtedy broker zarabia tylko na prowizji — zwykle 5–7 USD od lota — a jego interes jest zbieżny z twoim, bo im więcej obracasz, tym więcej zarabia. W praktyce większość polskich i europejskich brokerów stosuje model hybrydowy: zlecenia drobnych, statystycznie tracących klientów trzymają we własnych księgach, a zlecenia większych i lepszych klientów przekazują do banków. To, w której grupie się znajdziesz, decyduje wewnętrzny algorytm broker, którego nie zobaczysz w regulaminie.

Dlaczego u dwóch brokerów ten sam kurs EUR/USD różni się o pół pipsa?

Bo każdy broker tworzy własną cenę przez agregację kwotowań od swoich dostawców płynności. Bank Deutsche może kwotować EUR/USD po 1,0850 / 1,0851, JPMorgan po 1,08505 / 1,08515, a UBS po 1,08495 / 1,08505 — to są realne odchylenia rzędu jednej dziesiątej pipsa, które każdy broker miesza i z których buduje swój ostateczny pasek bid i ask. Do tego dolicza własną marżę (markup) — zazwyczaj 0,2–1,5 pipsa, w zależności od typu konta i pory dnia. W godzinach nakładania się sesji londyńskiej i nowojorskiej (między 14:00 a 17:00 czasu warszawskiego) spready są najwęższe, bo banki konkurują o płynność. W sesji azjatyckiej i w weekendy — szersze. Praktyczny wniosek: nie istnieje „jeden prawdziwy kurs" EUR/USD, a porównywanie wyłącznie spreadu między brokerami bez patrzenia na prowizję i mechanikę poślizgu jest mylące. Realny koszt transakcji to spread powiększony o prowizję i ewentualne pogorszenie ceny w momencie egzekucji.

Co mnie chroni jako klienta na rynku OTC, skoro nie ma giełdy?

Trzy warstwy ochrony, w kolejności od najważniejszej do uzupełniającej. Po pierwsze — regulacja. W Polsce nadzoruje brokerów Komisja Nadzoru Finansowego (KNF), w Unii Europejskiej ramy wyznacza ESMA przez dyrektywę MiFID II i decyzje produktowe od 2018 roku (cap dźwigni 1:30 dla par głównych, ochrona przed ujemnym saldem, zakaz bonusów). Po drugie — segregacja środków klientów. Każdy regulowany broker ma obowiązek trzymać twoje pieniądze na osobnych rachunkach bankowych, oddzielonych od własnego majątku. Jeśli broker zbankrutuje, twoje środki nie wpadają do masy upadłości. Po trzecie — fundusze gwarancyjne. W Polsce do 100 000 euro zapewnia Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych w ramach systemu rekompensat, w Wielkiej Brytanii FSCS gwarantuje 85 000 funtów. Czego nie ma: nie istnieje izba rozliczeniowa, która gwarantowałaby wykonanie konkretnego zlecenia po konkretnej cenie. Jeśli dostawca płynności wycofa kwotowanie w momencie publikacji danych makroekonomicznych, twoje zlecenie może zostać zrealizowane po cenie znacząco gorszej niż wskazana w platformie — i nie masz na to formalnej protekcji.

Pogłębij temat · pełny przewodnik